Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
16 postów 305 komentarzy

Windows 10? Nie bądź frajerem!!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

OS Windows 10 został przedstawiony, jako ten, który zrewolucjonizuje nasze podejście do komputerów. Oczekiwania były bardzo duże a jakie są realia?

Windows 10OS Windows 10 został przedstawiony, jako ten, który zrewolucjonizuje nasze podejście do komputerów. Oczekiwania były bardzo duże, co zresztą nie dziwi gdyż były one systematycznie podkręcane przez specjalistów z Microsoftu. System miał uniknąć błędów wersji 8.1 która w praktyce okazała się przejściówką oraz powrócić do części rozwiązań z popularnej siódemki.

TAKIE BYŁY ZAŁOŻENIA. CO Z NICH BYŁO PRAWDĄ?

Na wstępie dodam, że mnie 10 podpadła już pierwszego dni, bo nie lubię, gdy na chama wciska mi się jakiś produkt. Powtórzono też kretyński pomysł z kafelkowym menu, jako pierwotnym. Tego rozwiązania pewnie nikt po za samymi twórcami OS – a nie lubi. Trzeba przyznać, że Windows śmiga dobrze, nie zawiesza się i nie robi takich głupot jak jego sławny protoplasta Vista. Nie wiem czy to zasługa samego OS – a czy może tego, że mam porządną maszynę. No, ale niech to będzie plus dla Windowsa. Muszę się też przyznać, że wszystkie nowe funkcje nie używam, bo nie wierzę w teorię kombajnu, który poradzi sobie ze wszystkim. Faktem jednak jest, że Windows 10 zbiera śmiecie i rośnie szybciej niż mój odkurzacz. 120 GB SDD dysk szybko się zbliża do granic swoich fizycznych możliwości. Co ciekawe to fakt, że wzrost katalogu OS nie spowodował jak na razie opóźnień i błędów systemowych. To jest następny niewątpliwy plus.

Deską do trumny Windows 10 był moment, gdy sprawdziłem połączenia sieciowe.

Ich ilość postawiła mi resztkę fryzury na baczność. Nagle dowiedziałem się, że w trakcie procesu uaktualniania komputera nie tylko ściągam do siebie to, czego mi brakuje, ale funkcjonuje również, jako hub dla innych ściągających aktualizacje. Nie miałbym nic przeciwko temu gdybym został o tym lojalnie uprzedzony. Na dodatek Microsoft jest bardzo zainteresowany naszymi danymi – mowa o ustawieniach sieciowych, ustawieniach systemu, danych na temat konta, naszej aktywności w chmurze itp. Wychodzi na to, że szpiegują nas nie tylko ludziki po jasnej stronie mocy, ale też takie firmy jak właśnie Microsoft, Google czy Facebook. Złośliwym od razu odpowiadam. Apple wcale nie jest w tym delikatniejsze. Okazuje się, bowiem, że nawet, jeśli zabronimy dziesiątce „paplania” na nasz temat, ta i tak będzie wciąż przesyłała niektóre dane na swoje serwery. Windows 10 okresowo wysyła dane do Microsoftu (na serwer ssw.live.com), który wydaje się być używanym do obsługi OneDrive’a i kilku innych usług Microsoft. Jest to bardzo ciekawy problem, bo usługę OneDrive wyłączyłem już jakiś czas temu. Następnym elementem działania takiego podstępnego skurczybyka jak ja było sprawdzenie czy to przypadkiem telemetria nie wyprawia mi psikusa. Ją też wyłączyłem. A dane na to jak na lato, czyli dalej płynęły na serwer Microsoft. W tym wypadku firma zastosowała swoją klasyczną metodę, czyli zrobiła strusia wypinając tyłek i wkładając głową w piach. Do dziś nie wiadomo, co jest przechowywane o nas na serwerach Microsoft i szanse na wyciągnięcie od nich tej informacji są znikome. Oczywiście tu pojawia się koncepcja, że Microsoft zbiera dane w celach reklamowych, ale i tak wcale to nie uspokaja mojej podejrzliwej natury. Jeśli rzeczywiście wierzysz w to, że Microsoft wykonuje jakieś tajne praktyki związane z danymi użytkownika, należy nie korzystać z konta Microsoft (zapisującego informacje w chmurze), tylko z konta tradycyjnego, czy też możesz skorzystać z odpowiednich programów, które utrudnią wymianę danych między komputerem a serwerami Microsoftu. Wynika to z faktu, że zasady przestrzegania prywatności firma rozwaliła na kawałki i zbieranie tego nie ma sensu, więc praktycznie nie wiesz, pod czym się podpisujesz. Pierwsze „zagrożenia” możemy zobaczyć już na etapie instalatora, gdzie przy wyborze dokładnej konfiguracji natkniemy się na domyślnie zaznaczone opcje wysyłania danych statystycznych. Według zapisów licencyjnych Microsoft może zbierać informacje o tym, czym się interesujemy, oraz jakiego adresu e mail używamy.

To jednak pikuś

Przecież firma może poznać historię przeglądanych przez nas witryn internetowych, podłączanych do komputera urządzeniach, frazach wpisywanych do wyszukiwarki, czy nawet rozmowach telefonicznych i SMS – ach, o ile wykorzystujemy do nich komputer. To, co mnie na przykład doprowadza do białej gorączki to zapisy dotyczące analizy plików. Według nich, Microsoft może zbierać informacje o każdym otwartym przez nas pliku, dowiedzieć się, jakim programem je otworzyliśmy, oraz jaki czas zajęła ta operacja. Z kolei zasada pozwalająca na rejestrowanie znaków wpisywanych przez użytkowników, realizowana podobno z myślą o polepszeniu funkcji automatycznego uzupełniania treści podobna jest do działania keyloggerów i w zasadzie takim właśnie jest.

Inną sprawą jest to, że za czasów Windows 98 łączyliśmy się z Internetem za pomocą modemów a każda minuta w sieci oznaczała dodatkowe koszty teraz zaś komputer ściąga programy lub filmy zawierające kilka lub kilkanaście GiB i to nas zupełnie nie rusza. Kiedyś wgrywając program na komputer dostawaliśmy gotowy produkt i musieliśmy go zaakceptować takim, jakim był. By ulepszyć aplikację firmy zatrudniały spore grono testerów, którzy dostarczali informacji o błędach lub możliwych ulepszeniach. Ktoś jednak kiedyś pomyślał, że to strata czasu i pieniędzy a informacje można pozyskać od samych użytkowników. Te milsze firmy proponują nam udział w programach rozwojowych a te mniej miłe po prostu wysyłają sobie dane, które są im potrzebne. Zresztą to samo dotyczy tabletów i telefonów komórkowych. Niestety w obecnym świecie bardzo dużo firm zbiera dane, które wykraczają poza ich „potrzeby”. Należy wiedzieć o tym, że firmy chcą wiedzieć o nas jak najwięcej i nikogo nie powinno dziwić, że współczesne systemy operacyjne wysyłają dużo informacji na serwery konkretnej korporacji.

images1Tego niestety nie da się w 100% zatrzymać.

Więc może zamiast walczyć z wiatrakami powinniśmy się zastanowić, jakimi informacjami możemy dobrowolnie się podzielić. To, że firma chce wiedzieć jak używam jej aplikacje mi nie przeszkadza, ale jeśli zaczyna skanować mój dysk i sprawdzać pliki to już mnie nie bawi.

Porównajmy, więc co wyprawiają w naszym komputerze różne wersje Windows od 7 do 10. Tu świadomie pominąłem syf Viste, która do niczego się nie nadawała. Otóż wychodzi na to, że Windows 7 w ogóle nie łączył się z serwerami Microsoft po za procesami związanymi z aktualizacją. Taka jest prosta prawda. Windows 8.1 był już bardziej skory do współpracy. Podczas startu wysyłane jest żądanie DNS o adres IP znanego już nam serwera z plikiem ncsi.txt, ale nie tylko. Kolejnym z nich, po którym następuje już właściwe połączenie TCP, jest serwer pl-pl.appex-rf.msn.com (adres: 2.18.213.130 oraz alternatywny: 2.18.213.122). Domena ta jest znów powiązana z Akamai (rekord CNAME a1856.g2.akamai.net), a system żąda od serwisu tajemniczego pliku Home.xml. Zamiast niego do systemu dociera plik Today.Xml, powiązany z osławionymi kafelkami (a dokładniej z Wiadomościami).

Windows 10 w porównaniu ze swoimi poprzednikami to jak ferrari na polskiej drodze.

Oprócz standardu (a więc usługa ncsi), następuje przekierowanie na adres IP domeny go.microsoft.com. W odpowiedzi serwer DNS przesyła adres 23.201.184.227 wraz z rekordem CNAME e11290.g.akamaiedge.net. Pod ten adres wędruje żądanie HTTP, tym razem typu POST z plikiem XML. Ciekawiej jest dalej, gdyż następny adres IP, o jaki prosi serwer DNS systemu Windows jest dmd.metaservices.microsoft.com. Komunikacja odbywa się za pośrednictwem SOAP (do usługi /dms/metadata.svc), zatem można podejrzewać, że w wiadomości wysyłane mogą być pewne dane o naszej maszynie. Już, co prawda nie za pomocą SOAP, ale zwykłym GETem pobierane są informacje o kafelkach, jak np. o pogodzie (spod adresu tile-service.weather.microsoft.com – 23.38.70.135). Dalej mamy już TLSa, za pośrednictwem, którego zostaje nawiązana i utrzymana wymiana jakichś danych z www.bing.com – 204.79.197.200. Ten sam mechanizm wykorzystany został przez Microsoft do sprawdzania ważności licencji i stanu aktywacji, choć dzieje się to pod innym adresem (licensing.md.mp.microsoft.com – 65.52.108.33, activation-v2.sls.microsoft.com – 65.52.98.233). Podejrzanie wygląda nawiązywanie połączenia z serwerem 207.46.7.252, pod którym mieści się domena ssw.live.com, a nazwa hostowanej .NETowej usługi to UploadData.aspx. Co na końcu? Jakże by mogło być inaczej, jeśli nie telemetria. Tak, to ten v10.vortex-win.data.microsoft.com, o którym już wspominałem. Dalej komunikacja wiedzie już przez TLS, stąd też nie miałem możliwości odczytać zawartości tychże pakietów.

software-2Na koniec zostawiliśmy sobie danie główne, czyli analizę ruchu sieciowego podczas normalnej pracy w dzień Windows 10. Tym, co już na początku może nas zainteresować, to dość duża liczba połączeń z różnymi serwerami powiązanymi z Akamai. Zacznijmy analizę od e16.dspg.akamaiedge.net (23.211.162.64). Zaobserwowałem sporo żądań typu:

GET /image/apps.41303.9007199266251968.d10cbd2e-9dc7-48ce-a366-c68943ce209f.45a395a3-a22d-4e52-be95-23f4770aaf62?h=150

  • Nazwa ta stanowi alias dla serwera Microsoft store-images.microsoft.com. Żadnych prywatnych danych tam nie ma. Dalej przechodzimy do bardziej rozmownego procesu explorer.exe, który łączył się z kolejnymi serwerami Akamai (2.18.213.113, 2.18.213.122), jednak przesyłane dane ograniczone są do żądań HTTP związanych z informacjami sterylizowanymi do formatu XML, które mają się wyświetlać na kafelkach. To, co denerwuje, że proces jest powtarzany, co pół godziny. Pierwszy proces, przy którym dzwoni dzwonek to połączenie z adresem 157.56.124.151. W przechwyconych pakietach nie ma jakichkolwiek prób rozszyfrowania tego adresu np. przez protokół DNS, dlatego można pokusić się o stwierdzenie, że został on gdzieś w systemie zakodowany na stałe a połączenie idzie do serwera Microsoft w Dublinie. Komputer komunikował się też z serwerem o adresie 131.253.61.66, oczywiście za pośrednictwem protokołu TLS, który to adres został wcześniej rozpoznany przez usługę DNS po wysłaniu zapytania przez system o domenę login.live.com. W systemie działa też proces WinStore.Mobile.exe, będący częścią sklepu Windows Store. Należy on do najbardziej aktywnych pod względem nawiązywanych połączeń. Komunikuje się on z takimi serwerami jak:
  • e274.dspb.akamaiedge.net (23.211.161.178),
  • bn2.collections.md.mp.microsoft.com.akadns.net (65.52.108.89),
  • xsts.auth.gtm.xboxlive.com (134.170.179.199),
  • cid-5ba36b577f205d09.users.storage.live.com  (134.170.105.200) I
  • user.auth.gtm.xboxlive.com (191.234.241.35).

Innym procesem sieciowym jest backgroundTaskHost.exe. Ma on coś do czynienia z aplikacjami Metro. Łączył się natomiast z serwerami skyapi.skyprod.akadns.net (134.170.104.216) oraz 64.18.20.10. OHub.exe – to kolejny niezidentyfikowany proces prowadzący konwersację tym razem z serwerami prod-w.nexus.live.com.akadns.net (191.237.218.239) oraz e-0009.e-msedge.net (191.234.5.88) za pośrednictwem TLS. OneDrive jest domyślnie aktywny. Podejrzany może się wydać ruch między hostem-nadawcą a dwoma serwerami e7502.ce.akamaiedge.net (23.37.40.70) i 131.253.61.68 – jest on realizowany, bowiem przez TLS. Nic niepożądanego nie wędruje do serwera ssw.live.com.nsatc.net (207.46.7.252), natomiast ciekawie wygląda sprawa e8218.ce.akamaiedge.net (23.37.43.27). Zainteresowały mnie jeszcze dwa procesy: SearchUI.exe (komunikacja z any.edge.bing.com – 204.79.197.200) oraz SettingSyncHost.exe (komunikacja z a-0011.a-msedge.net – 204.79.197.213). Na szczególną uwagę zasługuje ten pierwszy. Nie obyło się bez wejścia na serwery vortex-db5.metron.live.nsatc.net (191.232.19.254), onesettings-db5.metron.live.nsatc.net (191.232.139.253), sqm.telemetry.microsoft.con.nsatc.net (65.55.252.93).

internet-1462453-1599×707Żeby was nie zanudzić muszę dodać, że wasz Windows 10 ma też bujne życie nocne w trakcie, którego łączy się z wieloma serwerami i używa do tego połączeń szyfrowanych, więc trudno naprawdę stwierdzić, co się wtedy dziej. Co się stanie, gdy w panelu kontrolnym zamkniemy wszystkie ustawienia związane z wysyłaniem prywatnych danych? Faktycznie wiele procesów odpada nam z listy, ale nie ma, co się cieszyć zbyt wcześnie. OneDrive.exe (nawiązane zostaje jedynie połączenie z serwerem ssw.live.com.nsatc.net) (207.46.7.252) nadal nadaje. Nic też się nie zmienia w przypadku explorer.exe oraz SettingSyncHost.exe.

Wnioski niestety są smutne.

Nawet przy olbrzymim wkładzie pracy od wszystkich form inwigilacji nie uciekniemy. Możemy ją ograniczyć, ale zupełnie wykluczyć się nie da. Żyjemy w takich czasach, gdy banki oświecą zainteresowanych, co i gdzie kupujemy lub gdzie wypłacamy pieniądze. Nasi znajomi nieświadomie ( lub świadomie) podkablują nas na portalach internetowych. O tym, że nasza komórka to najgorszy szpieg znajdujący się w naszej kieszeni nie muszę wspominać. Nasz ISP wie doskonale, na jakie strony wchodzimy i co na nich czytamy. Czyli podsumowując możemy powiedzieć, że sama zmiana Systemu Operacyjnego nic nie da, mimo że wiemy o tym, że Microsoft zbiera telemetrię i że w naszych komputerach zainstalowane są procesy, które wykonują zadania, o których nie mamy pojęcia, bo szyfrowaną transmisję przy pomocy protokołu TLS można spotkać na każdym kroku, zapewne nie bez powodu. Nie możemy być w stu procentach pewni, co tak naprawdę firma Microsoft gromadzi za dane pochodzące z naszych komputerów.

Jeśli zaś chodzi o aktywność poszczególnych systemów, to z testów wynika, że system Windows 7 pod kątem prywatności jest najbardziej bezpieczny. Oczywiście swoje za uszami ma i będzie miał jeszcze więcej, bo Microsoft i w nim ma zamiar pomajstrować.

KOMENTARZE

  • Jako pewne antidotum...
    podałbym "MVP's hosts file", plus ew samodzielne uzupełnienia.
    Może to w sposób skuteczny wyeliminować połączenia "nieznane", ale tylko te, które wywoływane są przez NAZWY.

    Na połączenia wywoływane po "adresach liczbowych" może pomóc filtrowanie na routerze.
  • A poza tym...
    Zadajmy sobie pytanie:
    - DO CZEGO używam komputera,
    - i czy NA PEWNO muszę mieć Win$ i M$ Office?

    "Muszę" do:
    - gier,
    - wielu programów specjalistycznych, nie mających odpowiednika na Linux,
    - specyficznych dokumentów (np Excella z wieloma makrami itp).

    Ale NIE muszę do:
    - Internetu,
    - multimediów (filmy muzyka),
    - dokumentów biurowych, nawet skomplikowanych,
    - grafiki (w tym PDFów),
    - elektroniki, CAD/CAM/CAE,
    i wielu, wielu innych.
  • @Autor
    Jakoś darmowy Win10 mnie nie pociągnął, bo w "darmowe rzeczy" nie wierzę, szczególnie od takiej wielkiej korporacji. Mam applowskie komputery i tam system operacyjny tez może być darmowy. Tylko w tym jest jedno "ale". Ten system operacyjny może być zainstalowany tylko na komputerach Apple. Czyli jego cena jest wliczona w cenę komputera. A te starsze, na których można zainstalować nowy darmowy system operacyjny postrzegam jako bonus od firmy za kupienie ich sprzętu.

    Z Pc-tami jest inaczej, bowiem można na nich zainstalować inne systemy operacyjne. Tak jak napisałam nie wierzyłam w coś darmowego od MS, gdzieś musiał być haczyk. Dlatego zostałam na jednym komputerze z Win7 i nie mam zamiaru tego zmieniać, bo to bardzo dobry system operacyjny. Dochodziły mnie słuchy, że nowy Win10 ma możliwość podejrzenia moich plików na dysku, a taka inwigilacja zdecydowanie mi się nie podoba. Tutaj nie chodzi o jakieś działania niezgodne z prawem, ale to tak jakby ktoś niepowołany miał klucze do mojego mieszkania i je przeszukiwał kiedy mu przyjdzie na to ochota. To bardzo niekomfortowa sytuacja :(((

    Co robić w takiej sytuacji? Podobno są kłopoty z powrotem na Win 7. A jak ktoś chce kupić nowy komputer/laptop? Wybrać wersję z Linuksem?
  • Win 10 może być też startegiczną bronią USA
    Taki system może być narzędziem do ataków internetowych generowanych
    z komputerów z win10 ale sterowanych, inicjowanych z centrali gdzieś w USA.
    Powiedział bym nawet można być pewnym że takie mechanizmy wbudowano.
    Wystarczą automatyczne aktualizacje i jakieś tricki obchodzące
    ustawienie użytkownika w kluczowym momencie.

    Takie kraje jak Rosja, Chiny, Iran powinni tworzyć własne systemy operacyjne kompatybilne z Microsoftem w zakresie wymiany danych.
  • Lamerem nie jestem, ani Hakerem
    jednak nie ogarniam tego co robi mój komputer bez mojej wiedzy i zgody :(
    Już nawet Winda XP miała furtki dla służb..
    Promocja WIN10 darmowej musi dać do myślenia, nawet dzisiaj czytałem "spiesz się, bo tylko do końca czerwca jest to darmowe" - prostacka socjotechnika..
    Od dawna wiem, że nie tylko google, microsoft itp potentaci są zagrożeniem mojej prywatności.. niezbędna Java, Adobe także, no i o "antywirusach" nie zapominajmy; bronią przed amatorami, dla profesjonalistów na poziomie ponadnarodowym pracują..

    Niektórzy upatrują zbawienie w Linuxie, hehe, inni w TOR i Darknet; hehehe

    Co można zrobić? przestać używać internetu.. no i komórki oczywiście ;)

    tak nie da się, chyba że.. nie, nie.. tam też satelita namierzy..

    Nie wiem czy jest to sprawdzone, ale czytałem, że monitor LCD może być odbiornikiem, podobnie jak głośniki robią za mikrofon.. ale nie znam się na tym..

    Co zrobiłem?
    zalepiłem czarną taśmą kamerkę w laptopie i wszem i wobec rozpowiadam, że Płaszczak jest debilem..

    Pomoże? raczej nie, ale ja mam ubaw, najwyżej zostanę drugim więźniem politycznym IVRP, lub pierwszym cyberprzestępcą..

    Co ja na to?

    Mamy lato..



    Tu jest POLSKA, a nie żadna rzeczpospolita pomiatana przez koshernostrę..


    Pozdrawiam ..% myślących (1%??) ;)
  • Podobno
    Rosja i Chiny nie używają Windows 8.
    Ja w zeszłym roku ściągnęłem dziesiątkę na swoje dwa komputery.
    To była tragedia.
    Pracowały dobrze tylko dwa dni. Naprawa jednego kosztowała mnie około $200, plus strata oprogramowania za $160.
    Drugi wysyłałem trzy razy do naprawy, bez rezultatu. Straciłem komputer za $700 plus oprogramowanie za $160, plus wiele moich artykułów i różnych ważnych dokumentów.

    W przyszłóści mam zamiar przerzucić sie na Apple.
  • Odp.
    To nie jest autoreklama ale nie lubię pisać 2 razy tych samych tekstów. To że Windows 8 jest złamany wiedziano już od dawna. Chodziło o patch uaktualnień który można było przerobić. Zresztą wszystko jest opisane tu:
    http://www.anty-news.waw.pl/media/maly-matrix-czyli-czujecie-sie-bezpieczni/
    Co gorsze ten sam schemat został użyty w 10 RTM i czasami się zastanawiam czy nie zrobiono tego celowo. Z 10 walczę jako hobby bo normalnie jadę na Linuxie. Nie ze snobstwa ale mój komp to też serwer. laurentp - masz rację przez hosta możesz przyblokować sporo wejść. Problem jest w tym że każdy udate zmienia Ci hosta czyli zostaje manual. Jasnym jest że 10 zrobiono darmową nie dla ideii pozostaje jednak pytanie kto na prawdę za tym przekrętem stoi. Rosja pracuje nad swoim OS na bazie linuxa. Chińczycy prawie zrezygnowali z Google. Ja w kodowanie bawię się od 20 lat a i tak mam problemy żeby ten węzeł przeciąć. Ergo - wszyscy macie rację.
  • @Ex admin 01:44:00
    Piszesz, że normalnie jedziesz na Linuksie. A Linux jest darmowy, w przeciwieństwie do Win 10. Bo Win 10 nie jest darmowy. Kosztuje kilkaset złotych. Darmowy jest tylko dla tych, którzy zapłacili kilkaset złotych za Win 7 lub Win 8.

    Ponieważ w większości korzystam z applowskich komputerów, a tam przyzwyczaiłam się do tego, że jest tam porządnie, ładnie wizualnie to skorzystanie z Win XP przeze mnie wymagało wiele samozaparcia. Wgrałam więc Linuksa na pendrive i sobie go pooglądałam. Bardzo podobny do mojego applowskiego systemu operacyjnego. Oczywiście decyzja mogła być tylko jedna. Instaluję go.

    Dystrybucji Linuksa jest bardzo wiele, tak samo jak jest wiele o nim stron. Problemem jest, że nie wiadomo jakiego wybrać Linuksa?

    Co mi przyszło do głowy czytając ten tekst? Jakiś następny traktujący właśnie o Linuksie. Kto by miałby być jego odbiorcą? Użytkownik, który przez cały czas przebywał w środowisku Windows XP i teraz postanowił to zmienić. Może to być dla niego wyzwanie, bowiem potoczna opinia o Linuksie jest taka, że aby go zainstalować trzeba być informatykiem lub bardzo zaawansowanym użytkownikiem. A to skutecznie zniechęca do podjęcia takiego wyzwania.

    Są dwie grupy potencjalnych użytkowników. Pierwsza to ci, którzy kupują dla siebie nowy sprzęt. Wtedy można wybrać dwie opcje: jeden z Win 10 (przeważnie), drugi z brakiem systemu (czasami jest wgrany Linux). Taki sprzęt z "brakiem systemu" jest tańszy od tego z Windows. Druga grupa to takie osoby jak ja. Osoby, które mają jakiś starszy laptop i tam chcą mieć Linuksa. Ten sprzęt będzie używany w domowych celach, czyli przede wszystkim surfowanie po Internecie.

    Przedzierając się przez kolejne dystrybucje i szukając tej dobrej dla mnie pomyślałam, że brakuje takiej zachęcającej strony do korzystania z Linuksa. A może jej nie znalazłam? Tak sobie pomyślałam, że taki wpis byłby dla wielu osób bardzo przydatny. Co Ty na to?
  • @leoparda 09:59:06
    Pomysł bardzo dobry ale praca gigantyczna bo tych linuxów z czasem pojawiło się tyle że to ciężko ogarnąć. Dużo też zależy od preferencji i potrzeb użytkownika. Jeden ( np. ja) woli korzystać z wiersza poleceń inni wolą interface taki jak w windowsie lub apple. Są jeszcze olbrzymie zestawy puginów a na dodatek powstaje problem kompatybilności. Po prostu nie wszystkie programy działają pod linuxem a użytkownicy mają różne potrzeby. Np. jeden pracuje z grafiką inny z obróbką tekstu a jeszcze inni używają kompa jako środek do komunikacji. Mogę obiecać że poważnie nad tym siądę. Mam nadzieje że podołam.
  • @Ex admin 14:08:40
    Jak mi miło :) Dziękuję :) Tutaj nie chodzi o mnie, ale o innych potencjalnych użytkowników. Wiersz poleceń odpada, bo to za wielkie wyzwanie dla normalnego użytkownika. Dla zaawansowanego być może.

    Mnie chodziło o przybliżenie jakiejś dystrybucji, która będzie dobra na nowym komputerze oraz takiej, która pójdzie na jakimś starszym laptopie. Bo podobno z laptopami jest kłopot. Oczywiście nie chodzi mi o użytkownika, który chce pracować na komputerze. On, jak chce to robić, to sobie da radę. Co takiemu normalnemu użytkownikowi potrzeba? Przeglądarki internetowej, programu do odtwarzania filmów, jakaś przeglądarka do zdjęć, program do odtwarzania .pdf, jakiś program do napisania pisma do urzędu, może jakiś program pocztowy?

    Oczywiście najlepiej by było, aby użytkownik wybrał konkretny model swojego komputera i tam dowiedział się jakiego może zainstalować Linuksa. Chyba to jednak benedyktyńska praca. Znalazłam podobną stronkę distrowatch.com.

    Mnie bardziej chodziło o wędkę niż o złowienie ryby. Jeśli chodzi o interfejs to powinien być ładny/czytelny (musi się wyróżniać), bo przechodzimy do czegoś lepszego/ładniejszego.

    W moich doświadczeniach mogę powiedzieć, że w bojach z Linuksem (niezakończonych, bo nie mam jeszcze takiego jak bym chciała -- stary laptop ma ograniczenia sprzętowe) jeszcze mam jedno doświadczenie. Na wielu stronach mamy instrukcje jak go zainstalować na pendrivie, a nie ma instrukcji instalacji na twardym dysku. A to błąd, bo powinna być i to łapatologicznie :)

    Mnie bardziej chodziło o przełamanie złej passy jaką cieszą się alternatywne systemy operacyjne czyli inne niż Windows. Pozdrawiam serdecznie :)))
  • @Ex admin
    szkoda, że nie napisałeś konkretnej instrukcji dla gospodyni domowej w sprawie przejścia na win 10, jak ma powycinać zbędne rzeczy,

    ostatni dzwonek, sam muszę go sobie przynajmniej zarezerwować.


    aby, jak zawsze skrytykować, co mi ciągle zarzucasz, wspomnę tylko, że w dawnych czasach (win 3.1 - win 95) jako teoretyk (i może mały praktyk) zajmujący się ergonomią systemów (human factors) i ich funkcjonalnością (usability, w nowo mowie użytecznością), postulowałem odejście od gó...nego interfejsu okienkowego do interfejsu kafelkowego, przy okazji bezpośredniej manipulacji.

    Inna rzecz, że Microsoft, jak Polak, każdą ideę spieprzy.

    Nie tylko on, uwarunkowanie czasowe gestów to paranoja.

    może jakieś uzupełnienie ? w sprawie instalcji win 10
  • @interesariusz z PL 10:48:48
    W weekend będę walczył z przekierowaniem DNS własnej strony bo mi ataki Brute Force zjadają transfer. W niedzielę siądę i napiszę taki mały poradnik jaki sugerujesz. Oczywiście nie załatwi on wszystkich problemów ale ograniczy je w dużej mierze. Żeby porządnie wyczyścić 10 trzeba spędzić parę dni przy rejestrze i paru plikach ale to zabawa dla pasjonatów. Znajdę coś co można zrobić w godzinę.
    Aż mi się ciepło na sercu zrobiło jak przypomniałeś win 3.1 odpalanego z czarnego ekranu z nortonem do zabawy z plikami :))). To były czasy. Zbieram windows - y mam wszystkie wersje!!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930